gryffindor hufflepuff ravenclaw slytherin glowna
5240
14612
16481
9854

Wyczarował/a Organizatorki Obozu w dniu 2017-07-01
Misja Rona [2]



[ Dobrze pamiętał te słowa, które jego żona wypowiedziała, jak byli oboje na piątym roku: „To, że twoja wrażliwość uczuciowa mieści się w łyżeczce od herbaty, nie świadczy o tym, że wszyscy są tak upośledzeni”.

Teraz to już go bardziej śmieszą te słowa, a kiedyś bolały i to mocno. Fakt, że w pełni sobie na nie zasłużył, więc nie ma żalu do Hermiony, że w ten sposób postawiła go do pionu. Niemniej pamięta je aż po dzisiejszy dzień. Wróciły mu one dzisiaj we wspomnieniach i cały czas dźwięczą w uszach.

Ron aż obudził się przed budzikiem (w weekend!), co niezwykle rzadko mu się zdarza, a szczególnie teraz, gdy jest tak zmęczony. W końcu przez cały tydzień wstawał o nieludzko wczesnej porze, by zdążyć do pracy, ponieważ mieli mieć kontrolę w swoim departamencie i chciał, by wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Spacerował teraz po swoim ogrodzie i zadręczał się myślami. Analizował wszystko, co powiedział i czego nie powiedział, a powinien. Nie chciał zranić swoich dzieci, ale widział, że po rozmowie z nim wyraźnie posmutniały. Nie musiały nic mówić, po prostu to wyczuwał. A że kochał swoją rodziną całym sercem, to nie był w stanie przejść obok tego obojętnie. Po prostu.

Był jednak aurorem, a ten zawód wymagał szczególnie oddzielania spraw prywatnych od zawodowych. Wiedział, że jak przyjedzie dziś do Hogwartu, to musi wszystkie te myśli odłożyć na bok i nie może być po nim znać, że jest jakiś struty. ]


Szanowni!

Chciałbym zaprosić Was na dzisiejszy wieczór, ponieważ przygotowałem kolejną misję. Wierzę, że stawicie się licznie i że będziecie się dobrze ze mną bawić. Wszystkich chętnych proszę o stawienie się punktualnie dziś (01.07) o godzinie 20:00 w Wielkiej Sali.

Do zobaczenia!


Z poważaniem
Ronald Weasley